SAMODZIELNOŚĆ DZIECKA PIERWSZYM KROKIEM KU DOJRZAŁOŚCI SZKOLNEJ
Samodzielność daje dziecku:
poczucie sprawstwa, kompetencji,
poczucie sukcesu (potrafię, wiem),
poczucie niezależności (zrobię to sam, nie boję się, jestem bezpieczny),
przynależność do grupy (potrafię to co oni),
samoobsługa usprawnia motorykę dużą i małą (wpływa na rozwój grafomotoryki)
Pomóż dziecku uwierzyć w siebie!
Poczucia własnej wartości nie da się odziedziczyć!
Dziecko buduje je przez wiele lat, a my dorośli możemy mu w tym bardzo pomóc. Pęd do samodzielności jest naturalny i najważniejszy w rozwoju dziecka. Okres symbiotycznego związku dziecka z matką trwa do mniej więcej 8 m. ż. (tak, tak miesiąca!), potem nadchodzi czas na samodzielność odpowiednią do wieku. Na początku rodzicielskiej drogi większość z nas zauważa, wręcz chwali się coraz większą samodzielnością dziecka nasz Jaś już siedzi, Marysia ma 10 m-cy i już chodzi…Najtrudniejszy dla rodziców jest okres swoistej walki dziecka o bycie niezależnym, w ok. 2 r.ż. (pamięta go większość udręczonych mam „wszystko umiejących” dwulatków). Rosnąca wraz z dzieckiem jego samodzielność wielu rodziców przeraża i złości.
Powodów, dla których rodzice hamują u dziecka naturalną potrzebę bycia samodzielnym, jest wiele np.:
strach, że zrobi sobie krzywdę, lub coś zepsuje (zostaw, bo stłuczesz, wylejesz…),
pewność, że zrobimy coś szybciej i lepiej (szczególnie gdy nam się spieszy, a tak jest prawie zawsze),
przekonanie, że jest jeszcze małe i nie musi nic robić (jeszcze się w życiu napracuje),
obawa, że jak mu się nie uda, to będzie mu smutno, będzie płakała (więc oszczędzamy im przeżywania porażek).
Takie wyręczanie dziecka we wszystkim to dawanie mu komunikatu:
bez rodziców sobie nie poradzisz,
nic nie umiesz,
my wiemy i umiemy lepiej,
nie można ci ufać…
To właśnie w takich sytuacjach dz. zaczyna w siebie wątpić, czuje się słabe i nieporadne. Nie zbudujemy w dziecku poczucia własnej wartości, jeżeli ono nawet nie decyduje o kolorze rajstopek, nie śpi samo, mama je karmi, żeby się nie ubrudziło, nie pomaga w domu bo stłucze, zniszczy, nie umie…Uczeń na początku szkoły podstawowej to dziecko, które wykonuje wiele rzeczy samodzielnie, szczególnie, jeśli wcześniej miało taką możliwość.
Dzieci samodzielne:
czerpią przyjemność z robienia czegoś samemu,
stawiają sobie konkretne cele i starają się je osiągać,
mają dużo energii i entuzjazmu,
wiedzą, że mogą na siebie polegać,
chętnie służą pomocą innym,
tolerują nawet żmudną drogę do atrakcyjnego celu,
potrafią podejmować decyzje.
Radość obserwowania, jak samodzielne staje się nasze dziecko, powinna być największą nagrodą dla rodzica. Zachęcając do bycia niezależnym, warto pamiętać o paru wskazówkach:
nie porównuj dziecka z innymi (Kasia już sama się ubiera, a ty ciągle nie umiesz),
podkreślaj postępy (wcześniej ubierałeś sam czapkę, a teraz świetnie radzisz sobie z szalikiem i rękawiczkami),
pamiętaj, że niezbędne jest morze cierpliwości (przyda się, gdy posiedzisz i poczekasz parę minut na zapięcie guzików),
pomagaj, ile trzeba, ale nie więcej obserwuj uważnie swoje dziecko, poradź się pań w przedszkolu, szkole),
poznaj ogólną charakterystykę dziecka w danym wieku – spójrz na swojego malucha z dystansem,
nigdy nie zarażaj dziecka swoimi lekami (na placu zabaw nie wołaj; ”nie tak wysoko, bo spadniesz”, ”to niebezpieczne”…),
jeśli coś się nie udaje, rozłóż zadanie na kilka prostszych etapów,
pokaż wybór, wtedy łatwiej zmotywujesz, żeby zrobił coś samo (jaką szczoteczkę kupimy do mycia zębów, niebieską, czy zieloną?),
okaż zainteresowanie i doceń wysiłki dziecka, niekoniecznie efekt końcowy (wkładanie tych rzeczy do pudełka musiało być trudne, spróbujmy teraz resztę zrobić razem),
doceń to, co dziecko zrobiło dobrze (zapiąłeś sam trzy guziki, świetnie, zostały tylko dwa),
staraj się rozpoznać i rozgraniczyć dwie sfery – tę, w której dziecko koniecznie musi podporządkować się rodzicom (zawsze jemy rano śniadanie), od tej, w której dziecko ma prawo decydować (zjem chrupki z mlekiem),
daj dziecku szansę! po prostu…